środa, 5 października 2011

addio per sempre


@ Roland Topor

Według dotychczasowych planów, to powinienem właśnie się tłuc z walizkami po mieście Giorgio Armaniego. Tymczasem tłukę się w głowę, gotując curry z kurczakiem. Still in Poland, baby. Życie jest nowelą, a co za tym idzie - lubi zaskakiwać. Trzeba sobie ustalać priorytety, żyć według regulaminu, a więc najpierw urny wyborcze, a dopiero potem włajaże. Jestem już bardzo zmęczony ciągłym żegnaniem się ze światem, w zeszły piątek miało być ostateczne. I trochę było. Synoptycy przepowiadają, że to ostatni ciepły tydzień tego roku. Należy godnie go spędzić. Refleksyjne wycieczki za miasto, refleksyjna muzyka, Melancholia Lars Von Trier. Dziś również się żegnam. Tym razem z moimi ukochanymi Zesławicami (tak, pożegnałem się już w zeszłym tygodniu). Do widzenia, do jutra.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz